Piosenka
zespołu TRIPLANE wykonana na potrzebę gry One Piece Romance Dawn Bouken
no Yoake. Utwór ukazał się w ONE PIECE 15th Anniversary BEST ALBUM,
który został wydany 16 stycznia.
Piosenka bardzo mocno nawiązuje do całej sagi One Piece. Delikatna melodia, momentami nawet melancholijna i smutna pięknie komponuje się z tymi najsmutniejszymi wydarzeniami z życia załogi Luffy'ego - czy to koniec Going Merry, czy śmierć Ace'a, ale niesie też ze sobą przesłanie, które bez wątpienie nie raz, ani nie dwa pojawia się w dziele Ody-sensei.
Klip składa się z znanych już nam z anime (albo speciali) fragmentów przełomowych, nawiązujących mocno do wszystkich dziesięciu nakama.Warto wspomnieć, że przy okazji wydanie gry, twórcy animacji z Totei odnowili wszystkie sceny, które miały wpływ na dalsze losy załogi.Całość trwa około godziny, ale warto dla samych wspomnień obejrzeć i powspominać własną przygodę z One Piece, a nawet na chwilę się wzruszyć.
Spieszę także z informacją dla fangirilu tudzież fanboyu - jest na czym zawiesić oko! Zwłaszcza, że takie pierwiastki męskie jak Sanji albo Ace, wyglądają po prostu cudownie i tak męsko, że z moich ust wdarło się westchnienie, a Vivi ma w sobie tylu uroku, że aż szepnęłam ciche "kawaii". Jednym słowem - polecam wszystkim ten miły seans, bo nie pożałujecie! Zaznaczam jednak, że na blogu jest udostępniony zaledwie fragment - sam opening.
Miłej lektury i seansu!! ;)
Klip składa się z znanych już nam z anime (albo speciali) fragmentów przełomowych, nawiązujących mocno do wszystkich dziesięciu nakama.Warto wspomnieć, że przy okazji wydanie gry, twórcy animacji z Totei odnowili wszystkie sceny, które miały wpływ na dalsze losy załogi.Całość trwa około godziny, ale warto dla samych wspomnień obejrzeć i powspominać własną przygodę z One Piece, a nawet na chwilę się wzruszyć.
Spieszę także z informacją dla fangirilu tudzież fanboyu - jest na czym zawiesić oko! Zwłaszcza, że takie pierwiastki męskie jak Sanji albo Ace, wyglądają po prostu cudownie i tak męsko, że z moich ust wdarło się westchnienie, a Vivi ma w sobie tylu uroku, że aż szepnęłam ciche "kawaii". Jednym słowem - polecam wszystkim ten miły seans, bo nie pożałujecie! Zaznaczam jednak, że na blogu jest udostępniony zaledwie fragment - sam opening.
Miłej lektury i seansu!! ;)

